Moje psy hodowlane oraz ich potomstwo zarejestrowane są w Organizacji ALFA-EUROPE oraz ALFA-POLAND.

 

Wnikliwi zapewne wiedzą, że organizacji zrzeszających Australijskie Labradoodle jest dużo. Tak dużo i o nazwach tak zbliżonych, że czasami jest się na prawdę ciężko w tym wszystkim połapać.

Nie jest celem tego artykułu wymieniać je z nazwy i porównywać, nie chcę ani promować, ani robić komukolwiek czarnego PR.

Jak pisałam w innym artykule, nie każda z tych organizacji powstała dla szczytnego celu, jakim jest promowanie czystego, wielopokoleniowego psa pracującego, przyjaznego alergikom. Od niektórych z organizacji odłączyli się członkowie, którzy stworzyli inne dla rychłego zarobku. No cóż, nie tylko Polak kombinuje…

 

Organizacje

 

Pamiętam sytuację kiedy w roku 2012 weszła w życie nowa ustawa o ochronie zwierząt, na mocy której tylko zwierzęta zarejestrowane w krajowej organizacji mogły być rozmnażane i sprzedawane w celach zarobkowych. I co się wtedy stało? Masowo powstawały Stowarzyszenia rejestrujące psy i koty, które jeszcze wczoraj były kundelkami sprzedawanymi na targu za stówkę czy dwie. Potem taki dumny hodowca oczywiście zwiększył cenę do 2 tysięcy – bo co, bo przecież teraz ma rodowód nie? Ale rodowód i drzewo genealogiczne kogo/czego? No właśnie nie wiadomo. Grunt, że klient zadowolony bo dostał do ręki papierek. Potem tylko z tym papierkiem wędrował do ZwKP a tam się dziwił, że pies nie ma uprawnień do rejestracji. Serio – takie mają właśnie ludzie pojęcie. A jaki człowiek obrażony wyszedł, że nie może zarejestrować psa a przecież rodowód MA.

Podobnie stało się z Australijskimi Labradoodlami. Powstały organizacje, które rejestrują Labradoodle różnych generacji – te multigeny oraz te F1 (czyli takie, którego mamusia jest labradorem a tatuś pudlem lub na odwrót). Albo jeszcze lepiej, organizacje, które dozwalają krycie Labradoodle rasami takimi jak:  Wheaten, Pudel czy Cocker Spaniel. I wszystko byłoby fajnie gdyby to ludzi nie wprowadzało w błąd. Gdyby Ci hodowcy otwarcie mówili: „Słuchaj, cena jest o wiele niższa, ale nie możesz się spodziewać czy pies nie będzie liniał, uczulał i w zasadzie nawet nie wiadomo jak będzie wyglądał i zachowywał się jako dorosły pies”. Skąd bowiem taki hodowca może znać efekt hybrydyzacji? Wielu z nich dumnie pokazuje rodowody z pięknymi, wymyślnymi imionami, ale skąd wiadomo przedstawicielami jakiej rasy były te wszystkie psy na papierku?

 

Jaki rodowód

 

Albo jeszcze lepiej, kiedyś dostaję rodowód (nie powiem od kogo, ale bardzo znany hodowca w świecie Labradoodle) patrzę a tu 4 pokolenie ze strony suki „NIE ZNANE”. O CO CHODZI? Jak nie znane to raczej wiadomo o co chodzi.

Rozmawiałam już z kilkoma takimi rodzinami: „nie wiedziałem”, „to miał być Labradoodle”, „musiałem oddać do schroniska”, „proszę o pomoc mój Labradoodle ma problem z…”

Dlatego trzeba wnikliwie prześwietlić organizację, z której planujemy wziąć naszego szczeniaka. Czy organizacja zezwala na krycie Labradoodle innymi rasami? Jeżeli tak, to skąd będę o tym wiedzieć adoptując mojego psa?

Następna kwestia, przy której będę się upierać to testy DNA dla każdego jednego szczeniaka. Dlaczego? Bo musicie Państwo wiedzieć czy jego ojcem i matką są własnie te psy, które deklaruje Hodowca. Organizacja powinna tego WYMAGAĆ od swoich członków. Inaczej może się zdarzyć, że tatusiem połowy miotu będzie jeden pan a drugiej połowy drugi.

Nie liczcie na uczciwość hodowcy bo po prostu się przeliczycie. W niektórych krajach krycie dwoma samcami jest DOZWOLONE. Sama byłam świadkiem sytuacji, w której z AUSTRALII (nie wymienię hodowcy) przyleciał pies hodowlany do Holandii. Hodowca, pomimo iż krył 2 różnymi samcami, testów DNA nie chciał zrobić bo uznał, że …..UWAGA….on wie kto jest ojcem tego szczeniaka, bo to widać. SERIO? Wiele lat praktyki rozumiem….Koniec końców testy po wielkich przebojach zostały zrobione, ale wyobrażacie sobie Państwo sytuację, w której hodowca używa reproduktora o niepewnym pochodzeniu? No co to jest? Sklep spożywczy do którego wchodzę i Pani nie wie czy czosnek polski czy chiński (?) …. ja już też powoli przestaję odróżniać.

 

Alfa-Europe i współpraca z Australią

 

W 2014 roku ALFA-Europe rozpoczęła współpracę z organizacją Australijską tożsamą FCI. Celem tej współpracy było stworzenie ksiąg i wciągnięcie na listę Australijskich Labradoodle, jako psów rasowych, w pierwszej kolejności w kraju z którego pochodzą. Długa i wyboista to była droga. Liczne spotkania, ustalenia co i jak. Praca nad regułami hodowlanymi i kodeksem etycznym. W efekcie okazało się, że organizacja jednak wycofuje się z uprzednich ustaleń i jednak:

  1. Dopuściła możliwość rejestracji pierwszych generacji (F1)
  2. Dała hodowcom wolną rękę co do tego czy chcą wykonywać testy DNA

Ponieważ dla ALFA Europe taka sytuacja byłą krokiem wstecz, wycofaliśmy się ze współpracy z tą że organizacją.

Organizacja ta nawet posunęła się do tego, że zmieniła nazwę rasy psa i uznała, że od tej pory te prawdziwe „Australijskie Labradoodle” (teraz pod inną nazwą), będą miały wsteczną krzyżówkę z SOFT COATED IRISH WHEATENEM. Inne są już nie „prawdziwe” (no chyba, że zostały zarejestrowane przed jakimś tam okresem czasu, to jeszcze można je uznać za prawdziwe).

Można się pogubić w gąszczu informacji co? Wiem, pamiętam początki mojej drogi a teraz im głębiej tym bardziej współczuję nowym nabywcom, którzy chcieliby zebrać rzetelne informacje. Przykro mi, że tak jest, no każdy z nas musi odrobić swoją „pracę domową” i dobrze prześwietlić swojego hodowcę.