Pielęgnacja Okrywy Włosowej

 

Sierść Australijskich Labradoodle

 

Pierwszy raz zetknęłam się z sierścią Australijskiego Labradoodle w 2008 roku, w Australii kiedy to spędziłam 5 tygodni w Hodowli Rutland Manor. Gdy czesałam psy Beverley zastanawiałam się, jak można tak zapuścić psa? Kołtun na kołtunie, czesanie zajmowało mi po kilka godzin dziennie.

Potem dostałam swojego pierwszego szczeniaka z piękną, kręconą sierścią w odcieniach moreli. Była delikatna, jedwabista i wcale nie wymagała czesania! Pielęgnowałam jej okrywę włosową, czesałam sumiennie każdego tygodnia. Aż….właśnie ….aż osiągnęła wiek 10 miesięcy. Wtedy to Caramel zaczęła się kołtunić. Mam wrażenie, że stało się to z dnia na dzień. Im więcej czesałam, tym kołtuny pojawiały się częściej. Wtedy przypomniałam sobie, co pewnego wieczoru powiedziała mi Beverley, podczas wieczornych pogaduszek: „One potrafią się skołtunić przez noc”, „Ta….pomyślałam sobie”. No i miałam za swoje.

Poddałam się i mój pierwszy Labradoodle został….OGOLONY. Oh jakże żałowałam, wprost nie mogłam się doczekać kiedy ta sierść odrośnie. Odrosła …. ale już nigdy nie była taka sama jak sierść szczeniaka.

 

Przyzwyczaj szczeniaka do czesania

 

Musicie Państwo wiedzieć że szczenię, którego dostaniecie ma piękną, lśniącą, jedwabistą sierść. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś zacznie się kołtunić. W okolicach 8-11 miesiąca jednak sierść zmienia się i wtedy wymaga starannej pielęgnacji. Czego nauczyłam się przez te wszystkie lata?

Po pierwsze – aby przyzwyczajać szczeniaka do czesania już od maleńkości. Nie dajcie się Państwo skusić …..aaaa jeszcze mamy czas, bo pewnego dnia sierść po prostu zacznie się kołtunić, a Wasz pies nie będzie w stanie wytrzymać tak długo na stole trymerskim.

Po drugie, nie golcie sierści Waszego szczeniaka przed pierwszymi urodzinami. Kiedyś ktoś mi powiedział, że to zmienia strukturę włosa. Nie wiem, nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale rzeczywiście coś w tym jest. Wyobraźcie sobie Państwo, że ten pierwszy, szczenięcy włos po prostu należy wyczesać. On sam nie wypadnie. Jeżeli zgolicie psa bo się skołtuni, to niestety nie wyczeszecie włosa, który tego wymaga.

Po trzecie, nie czeszcie włosów codziennie pudlówką. Taki zabieg również niszczy ich strukturę. Jeżeli lubicie (a wasz pies również), oddawać się takiemu zajęciu, wybierzcie grzebień dla psa (nie sprawdzi się przy kołtunach).

Po czwarte, nie kąpcie psa często. Częste kąpanie usuwa barierę ochronną i włosy brudzą się jeszcze bardziej. Piach i błoto można usunąć poprzez spłukanie czystą wodą, lub użycie tzw. doodlebooster (o tym później).

Po piąte, używajcie dobrych szamponów, odżywek i specyfików ułatwiających rozczesywanie. Końcówki włosa nie będą się tak łatwo rozdwajać.

 

Przycinaj włosy

 

Po szóste, przycinajcie włosy regularnie. Ja wiem, że im dłuższe tym piękniejsze, ale nie oznacza to, że zdrowsze, wygodniejsze dla psa i praktyczniejsze dla właściciela. Długi włos po prostu się rozdwaja (my – ludzie również przycinamy końcówki). Psu może również być za ciepło w lato, a jesienią będzie znosił na sierści gałęzie, osty i Bóg wie co jeszcze.

Po siódme, na zimę nie obcinajcie psa zbyt krótko. Będzie mu zimno a stąd do zapalenia pęcherza na prawdę niedaleka droga.

Po ósme, czeszcie psa regularnie, na tyle na ile pies tego potrzebuje, tak aby nie doprowadzić do ogromnych kołtunów. W zależności od rodzaju sierści 2-3 razy w tygodniu (dla niektórych wystarczy 1 raz).

Po dziewiąte, używajcie dobrych, sprawdzonych szczotek dostosowanych do rodzaju sierści oraz jej stanu (szczotki do codziennej pielęgnacji, szczotki do rozczesywania kołtunów).

Po dziesiąte, suszcie  włosy po każdym kąpaniu. Nie dajcie się zwieść, że jest lato i same wyschną na powietrzu. Kosmyki włosów, które wysychają same, skręcają się i zlepiają. Nierozczesane włosy po kąpieli niestety skołtunią się bardzo szybko. Susząc włosy należy je rozczesywać. Przy takim zabiegu włosy się wyprostują i napuszą, ale wszystko szybko wróci do normy.

Po jedenaste, używajcie dobrych kwasów Omega 3,6,9 które nie tylko sprawią, że sierść Waszego psa będzie piękna i lśniąca, ale będą również dobre dla rozwijających się kości. Ja swojego czasu używałam suplementu EFFEKTRI SMALL DOG. Niestety dostępny jest tylko za granicą (Holandia, Finlandia)

 

No, prawie wyszło mi 10 przykazań:-)

 

Dobra nowina jest taka, że przy sumiennej pracy, około 3-go roku życia, sierść jest znowu łatwiejsza w pielęgnacji (pod warunkiem, że pies nie był golony za każdym razem gdy się skołtunił, ale rzeczywiście wyczesaliśmy jego szczeniącą sierść porządnie). Oczywiście nigdy już nie będzie to szczenięca, łatwa w utrzymaniu sierść – nie ma się co łudzić. Na pewno jednak nie będzie się kołtuniła tak bardzo, jak w okresie wymiany sierści szczenięcej. Dla przykładu – moje dorosłe psy mogą być czesane raz w miesiącu.

Nie dajcie też sobie wmówić, że sterylizowane i kastrowane Labradoodle zmieniają strukturę sierści i staje się ona nie do ogarnięcia. To ogromne bzdury. Zarówno sierść psa kastrowanego jak i niekastrowanego jest trudna w utrzymaniu po pierwszym roku. Tak jest, było i będzie. Widziałam i dotykałam mnóstwo sierści psów kastrowanych i nie ma różnicy w jej strukturze w porównaniu do psów niekastrowanych.

Problemy z włosem wynikają z zaniedbania i nie stosowania się do powyższych reguł sumiennie. Skąd to wiem? Bo sama ucząc się popełniałam powyższe błędy i widzę różnicę u swoich „osobistych” psów.

 

A teraz coś o narzędziach, które stosuję

 

Les Poochs (Acti vet) – szczotki pudlówki. Ja stosuję kolor fioletowy do czesania regularnego a czerwony do sierści skołtunionej. (zdjęcie na pasku obok)

Jak Państwo widzicie pudlówki te są w dwóch rozmiarach i nie umiem doradzić który lepszy. Dlaczego nie umiem? Bo każdy będzie zwracał uwagę na coś innego.

Na początku wydawało mi się, że mniejsza szczotka jest za mała. Godzinami czesałam swoje psy.

Potem zaopatrzyłam się w te większe. Z kolei te wydawały się nieporęczne. Nie mogłam dotrzeć we wszystkie miejsca. Są twarde, nie mają ruchomej główki, wydaje mi się, że dla psa są „agresywne”. Ale znam ludzi, którzy używają te większe i w życiu by się z nimi nie rozstali.

Dla mnie rozwiązaniem pośrednim stała się szczotka SLICKER BRUSH Furmunatora (zdjęcie na pasku obok). Ma ruchomą główkę i mimo, że jest duża, to jej górna część jest zwężona. Dla mnie jest fajna, poręczna i szybko się nią czesze. Taka szczotkę dostaje ode mnie każdy przyszły właściciel psa.  Natomiast słyszałam opinię od osoby, której ta pudlówka nie urzekła i woli Les Pooch.

Nożyczki. Ja, od lat używam nożyczek ROSE LINE 82066 oraz 88080  i jestem z nich bardzo zadowolona. Stosuję je w swojej hodowli i przebieg mają już na prawdę spory;) (zdjęcie na pasku obok).

Golarka. Golarka której używam to ANDIS AGR+ (zdjęcie na pasku obok), ostrze ceramiczne numer 10. Przebieg ma również spory, a ostrze wymieniłam dopiero teraz, po 8 latach pracy:)

Suszarka do włosów. Tutaj muszę polecić fantastyczny sprzęt. Nazywa się Doodle Booster (zdjęcie na pasku). Znakomicie sprawdza się po spacerach w błocie, piachu. W mgnieniu oka usuwa piach z kończyn i podbrzusza psa. Sprawdza się również wspaniale przy zapobieganiu kołtunów.

Argumenty przeciw – wysoka cena i hałas. Ponieważ jest to sprzęt głośny, trzeba do niego przyzwyczajać psy stosunkowo wcześnie.

Doodle Booster jest wspaniały, ale oczywiście nie jest koniecznością. Nie każdy musi mieć w swoim posiadaniu taki sprzęt. Polecam go tym, którzy psów mają więcej i po prostu ciężko im zadbać o psa, który ze spaceru przynosi mnóstwo piachu i błota na swojej długiej sierści.

Powiem szczerze, że ja przez lata używałam zwykłej „ludzkiej” suszarki do suszenia psa po kąpieli. Tak, zajmuje to wtedy dużo więcej czasu niż przy suszarce przeznaczonej typowo dla psów, ale też daje radę.

Ostatnim krzykiem mody jest szczotka automatyczna wynaleziona przez Holenderskiego hodowcę. Jest to szczotka przeznaczona do sierści Australijskich Labradoodle. Ponieważ ja osobiście jej nie posiadam, zasięgłam opinii u klientów zagranicznych, którzy jej używają. No i zdania jak zawsze są podzielone. Niektórzy ją kochają i nigdy by się z nią nie rozstali, a niektórzy właśnie ją sprzedali;) Szczególnie dobra jest do włosów długich, przy krótkich już niekoniecznie. Oczywiście tą wielką szczotą nie dotrzemy w niektóre zakamarki, bo po prostu jest to niewygodne i wtedy trzeba użyć innej szczotki.

 

Środki do pielęgnacji okrywy włosowej?

 

Polecam środki do pielęgnacji firmy PSH, oraz fantastyczną odżywkę ARTERO

Fajny środek pomagający alergikom to PENTALCLEANSE (zdjęcie na pasku obok). Płyn oczyszczający dla kotów i małych zwierząt zapobiegający alergii u ludzi jest produktem, który eliminuje z sierści czynniki uczulające Fel D1 oraz złuszczony naskórek.

Polecam również książkę mojej znajomej na temat groomingu Labradoodle

„From Scruffy to Lovely” Wanda Klomp – w wersji angielskiej. Wanda również prowadzi profesjonalne warsztaty groomingu dla właścicieli Australijskich Labradoodle.

A teraz jak przycinać psa? Powiem tak, na internecie są różne zdjęcia z dokładnym wzorcem. Na mojej stronie jednak chciałabym się skupić na tym jak przycinać, pielęgnować sierść psa aby czuł się w niej po prostu komfortowo.

 

Głowa

 

Pamiętamy o przycinaniu grzywy, gdyż ta opadająca na oczy ogranicza psu widzenie. Kiedy za długo zwlekamy z przycięciem, pies zaczyna więcej pracować nosem, a potem po usunięciu włosów nagle boi się świata. Niestety, pies musi widzieć i być nastawiony na różne bodźce wzrokowe, szczególnie na etapie socjalizacji i dorastania. Włosy też rosną z pyska w kierunku oczu – należy je przycinać regularnie. Głowie należy nadawać kształt okrągły, przycinając nie tylko grzywkę, ale również włosy na uszach i brodę. Ciągle wilgotne uszy i ciepły, wilgotny pysk (od moczenia w misce z wodą) to wspaniale siedlisko dla drożdżaków.

Aby uszy miały wentylację, warto golarką wygolić pas biegnący od ucha do ucha przez szyję. Taki zabieg nie uwłaczy wyglądowi psa, a zapewni odpowiednią cyrkulację powietrza.

Włosów w uszach – UWAGA – nie wyrywamy! Tak, nie wyrywamy! Pomimo powszechnie znanemu poglądowi rozpowszechnianemu przez lekarzy weterynarii i groomerów. Włosy po coś w tym uchu są. Może jest to właśnie ochrona przed mikroorganizmami?

Znam mnóstwo dudli, które po wyrwaniu włosów dostawały zapalenia ucha. Mój Onyxe ma czasami gąszcz, który się kołtuni, wtedy nie ukrywam, trochę mu podetnę, ale nigdy nie wyrywam.

Nie myjemy psu uszu co tydzień. Uszy należy wymyć kiedy są brudne. Czyścimy ucho zewnętrzne – część zwisającą. Nie ma po co grzebać głęboko. Sama nauczyłam się, że problemy z uszami miały te psy, którym myłam je często. Z kolejnymi psami, które dołączały do mojej hodowli postępowałam już inaczej. I tak Onyxe (lat 9) nie miał nigdy zapalenia ucha, ma gąszcz i busz w uszach, a czyściłam mu je może z 8 razy w życiu. I nie dlatego, że jestem leniwa, ale po prostu nie było takiej potrzeby.

Caramel nadgorliwie czysciłam uszy raz w tygodniu i te uszy… no cóż, są problematyczne a drożdzaki wracają kilka razy w roku.

Fajny środek do ucha to CUE (można nabyć w zwykłej aptece). Używam, gdy ucho zaczyna się brudzić (2 kropelki do każdego ucha 2 x w tygodniu). Uwaga – nie można podawać do podrażnionego czyszczeniem ucha.

Pachwiny. Dobrze jest golić psa w pachwinach. Ocierające się o klatkę piersiową i brzuch kończyny po prostu kołtunią sierść w tych miejscach. Kołtuny ciągną skórę, psa to boli.

Łapy – pazury należy obcinać regularnie. Włosy pomiędzy opuszkami należy skracać. Szczególnie w zimę kiedy to wczepiają się śniegowe kulki w tych miejscach. Psu jest wtedy ciężko chodzić. Niektórzy bardzo krótko obcinają włosy na łapach jak pudlowi (zdjęcie poniżej).

Sierść należy regularnie skracać po całej długości – może zostać troszkę dłuższa na kończynach. Krótsze włosy to wygoda dla psa i dla właściciela. Nie ujmują one wcale urokowi psa. Zobaczcie sami: