Wysiłek fizyczny

 

Często spotykam się z pytaniami o ilość ruchu potrzebnego Australijskim Labradoodlom. Rodziny zastanawiają się ile ruchu potrzebuje ta rasa i czy będą w stanie sprostać ich wymaganiom. Labradoodle to przede wszystkim psy rodzinne. Bardzo lubią spędzać czas ze swoimi właścicielami. Czy jest to spacer, amatorskie ćwiczenia, czy zaawansowane treningi – będą z tego zadowolone. Byle być blisko.
Niektórzy biegają ze swoimi psami, niektórzy wykorzystują je do dogoterapii, inni hobbystycznie ćwiczą mantrailing czy nosework.
Nie jest to rasa psa, która potrzebuje się wybiegać, gonić za piłką cz patykami. Oczywiście, jeżeli takich zachowań nauczymy od maleńkości, Labradoodle będzie chciał takich aktywności w przyszłości. Jeżeli rozbudzimy pasję do aportu, będzie chciał więcej i więcej.

Pytanie należy sobie zadać następujące – jakiego psa my chcemy posiadać? Jeżeli chcemy fajnego, spokojnego psa rodzinnego, który uczestniczy w naszym życiu, wyjeżdża z nami na wakacje, jest przyjacielski a jednocześnie nie potrzebuje wyzywającej ilości ruchu, powinniśmy od samego początku pamiętać „Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał” – DOSŁOWNIE.

Na przykład jeżeli weźmiemy sobie szczeniaka w przekonaniu, że to odpowiedni moment, bo teraz mamy duży ogród. Pół dnia będziemy zostawiać go na tym ogrodzie samego (takie pomysły były dlatego o nich piszę), wtedy zaprzyjaźni się z uciekającymi kotami, ptakami, przechodniami, psami zza płota. Niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To znaczy może gonić ptaki, koty, kopać dziury, z frustracji szczekać na przechodniów, czy inne psy po drugiej stronie ogrodzenia. I zobaczcie, chcieliście psa rodzinnego a to co? Psa stróżującego hodowca Wam sprzedał – no co za nieuczciwy typ!

 

Inny przykład

 

Dostajecie fajnego szczeniaka, o wyjątkowym temperamencie terapeutycznym. Zaraz w ruch idą piłki, patyki (ładnie wykształcamy instynkt pogoni), podekscytowane dzieci ganiające się z Waszym szczeniaczkiem. Potem zabieracie malucha, aby odebrać dzieci ze szkoły. Tam wszystkie rzucają się na niego, każdy chce pogłaskać. Szczeniak to uwielbia, skacze na kolana, liże twarze – o jakie to cudowne! Potem szczeniak dorasta, ma 25 kg i nie rozumie, że już skakać nie wolno, bo to niegrzeczne. Wszyscy mówią, że jest złym psem, ma ADHD. Chcą iść ze nim do behawiorysty, ale przecież on się nic nie zmienił – tylko trochę urósł. Co prawda nauczył się, żyć na  HAJU adrenalinowym i teraz oczywiście potrzebuje trzy razy więcej, ale to nie jego wina – chce tylko WASZEJ uwagi. Każecie mu się zmienić, a przecież jak oduczyć kogoś jazdy na rowerze skoro w mózgu wyryła się już odpowiednia ścieżka? Da się? Powiedzcie sami? I znowu nieuczciwy hodowca sprzedał Wam psa do jakiegoś sportu, frisbee. A WY mu tak zaufaliście!

Zawsze mówię każdej nowej rodzinie. Potrzeba umiaru. Przede wszystkim pies ma nos, stworzony po to aby go używać. Spacery z węszeniem dają mu naprawdę dużo radości. Luksusem jest trening w tym kierunku i sama widzę jakie moje psy są szczęśliwe i spokojne po takich ćwiczeniach. Trening mentalny też jest super. Nie trzeba koniecznie rzucać w kółko tego patyka. Ale już nauczyć przynoszenia rzeczy, które leżą można i jest to super sprawa. Psy się z tego cieszą. Cieszą się kiedy mogą spędzać z panem czas w ten sposób.
Po ekscytującej aktywności należy psu dać coś do żucia – zamrożoną kość, marchewkę, ogórka kiszonego lub KONGA do lizania. Przez rzucie i lizanie w mózgu wydzielają się endorfiny – hormony szczęścia. Pies się wycisza i uspokaja po aktywności, która podniosła poziom adrenaliny we krwi. Nasze psy potrzebują nawet do godziny żucia dziennie. Tak na marginesie, wysoki poziom adrenaliny we krwi potrafi utrzymywać się nawet około tygodnia. Jakie myślicie psy są pod jego wpływem?

 

A jogging – kiedy zacząć?

 

Pamiętając o wszystkim powyższym należy jeszcze wziąć pod uwagę kościec szczeniaka, którego rozwój musi odbywać się prawidłowo. Nawet najlepsze biodra można zniszczyć poprzez nadmierną aktywność w wieku szczenięcym – skakanie do góry za piłką, zeskakiwanie z sofy itp.
Każda kość jest zakończona chrząstką, która nie jest do niej przyrośnięta. Pomiędzy nią a kością znajduje się maź. U psów średnich chrząstka przykleja się do kości w około 14 miesiącu życia. Do tego czasu zawsze proponuję uważać i nie zaczynać aktywności typu jogging z Panciem. Inaczej jest ryzyko, iż ta chrząstka się ześliźnie. I nie jest to wada typowa dla rasy, może się to zdarzyć każdemu psu. Dlatego mam ciarki kiedy widzę dwa spuszczone ze smyczy dudle, wpadające na siebie w amoku zabawy. Ja po prostu wiem jakie są dudle na zabawowym haju, nie patrzą na nic – drzewo, ludzie w pobliżu, barierki, nie mówiąc o samochodach i ulicy. Ograniczając im takie głupie aktywności do pewnego wieku wcale nie robimy z nich kalek, jak to kiedyś przeczytałam na czyimś profilu FB (notabene znajomej). Trzeba też troszeczkę znać rasę i umieć przewidzieć pewne zachowania, nie mówię już o znajomości swojego własnego psa.

 

Krótkie podsumowanie

 

Reasumując jeżeli chodzi o aktywność, dudle nie potrzebują biegania i godzinnych spacerów. Najlepszy dla nich jest umiarkowany ruch, spacery polegające na węszeniu. Będą bardzo zadowolone z ćwiczeń i treningów ze swoim właścicielem a joggingi zostawcie im na później.