hodowla

Labradoodle - Włochata Pasja - Socjalizacja szczeniąt

Socjalizacja szczeniąt w Włochatej Pasji to planowa, codzienna praca z młodym mózgiem, bodźcami, ciałem, zapachem, ruchem i wyciszeniem.

Wczesna stymulacja neurologicznaWzbogacone środowisko i stopniowanie bodźcówPrzygotowanie do życia w rodzinie
Zabawa labradoodle w namiocie
Zabawa labradoodle w namiocie

Tylko 15%-20% zachowań naszych psów ma podłoże genetyczne. Ponad 80% to wpływ środowiska – to jest bodźców, na jakie zostało nastawione (lub nie nastawione) nasze szczenię w krytycznym okresie rozwoju (tj. do ok 12-16 tygodnia życia).

W okresie od urodzenia w mózgu szczeniaka odbywa się niesamowity proces – tworzą się połączenia pomiędzy komórkami mózgowymi. Nigdy wcześniej i już nigdy później (po zakończeniu krytycznego okresu rozwoju) połączenia te nie będą tworzyły się w tak zawrotnym tempie.

Zbyt duża ilość bodźców lub ich brak wpłynie na to, jakim dorosłym psem będzie Wasz szczeniak.

Na to, czy będzie lękliwy, agresywny, a może będzie miał różnego rodzaju fobie, czy będzie zrównoważonym, pewnym siebie psem, mają wpływ wydarzenia, jakie odbędą się w krytycznym okresie życia Waszych szczeniąt.

Dlatego też przykładamy główną uwagę do tego, co, w jaki sposób robimy ze szczeniakami i w jakim okresie ich życia. W różnych fazach rozwoju szczenięta są wrażliwe na różne bodźce. Kiedy przychodzą na świat, funkcjonują u nich zmysły: termiczny, dotyku, węchu. Nie ma więc sensu nastawiać ich na bodźce słuchowe czy wzrokowe. Ale już w tym pierwszym okresie możemy pracować nad ich prawidłowym rozwojem. To jest tak zwana socjalizacja pierwotna. Jednak po wyjściu z hodowli ten okres nie dobiega końca, mamy wtedy do czynienia z tak zwaną socjalizacją wtórną - czyli tym, na co ma wpływ już sam właściciel. Tutaj odpowiedzialność właściciela jest przeogromna, a wszelkie zachowania, i te dobre, i te złe, utrwalają się. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Wielu myśli, że wystarczy wziąć psa z dobrej hodowli. Otóż nie - nawet psiak z dobrej hodowli, zaniedbany socjalizacyjnie po adopcji (przykład: izolacja psa do 12/16 tygodnia życia przed światem, z powodu braku pełnych szczepień) może mieć problemy behawioralne i borykać się z lękiem przed różnymi sytuacjami, których nie doświadczył w kluczowej fazie. Dlatego dla mnie jedną z ważniejszych kwestii jest edukacja przyszłych właścicieli, szczególnie w postaci obszernych webinarów. Tak, abyście mogli w odpowiedni sposób kontynuować rozpoczęty przeze mnie proces.

Socjalizacja w mojej hodowli

Socjalizacja szczeniąt w mojej hodowli opiera się w głównej mierze na autorskich i indywidualnych planach. Dlaczego tak? Teoretycznie książki wskazują okresy socjalizacji: prenatalny, neonatalny, przejściowy, socjalizacji. Różni autorzy podają również różne czasookresy tychże, a nawet dokładne tygodnie. Natomiast jest to jedynie teoria, a nie ma takiej możliwości, aby teoretycznie i w sztywnych ramach określić kwestie rozwoju. Mamy bowiem do czynienia z różnymi rasami i nie można wszystkich, niestety, wrzucić do jednego wora. Niektóre rasy rozwijają się szybciej, inne wolniej. A więc proces socjalizacji należy dostosować do rasy, miotu, a czasami indywidualnie pod konkretnego szczeniaka. Tego nie przeczytacie w książkach, ale doświadczony hodowca po prostu widzi, że teoria potrafi nie mieć czasami nic wspólnego z rzeczywistością. Zna swoje psy i potrafi rozpoznać, kiedy wchodzą w którą fazę rozwoju, bo ta zawsze jest poprzedzona określonym czynnikiem (zachowaniem), które zaczął prezentować szczeniak. Różne szczeniaki z tego samego miotu mogą wchodzić w poszczególne fazy rozwojowe w innych terminach. I to jest ważne. To warto wyjaśnić, bo mam wrażenie, że słowo SOCJALIZACJA, tak popularne, ale jednak wciąż nie bardzo zrozumiałe. Albo inaczej - błędnie interpretowane. I to bardzo łatwo wyczuć, po "kopiuj/wklej" na różnych stronach internetowych, gdzie bardzo sztywno przedstawione są konkretne ramy. Dla niektórych socjalizacja to przedstawienie jak największej liczby bodźców - bo tak się o niej mówi. Nowi właściciele mogą być przytłoczeni ograniczoną ilością czasu oraz ogromem bodźców, które trzeba wprowadzić (i niepotrzebnie działać pod presją). A to wbrew pozorom nieprawda. Socjalizacja dla mnie to BEZPIECZEŃSTWO. Czyli bodźce muszą być wprowadzane w taki sposób i w takim czasie, żeby pies uznał je za bezpieczne. Tylko takie działanie ma sens. Dlatego bezpieczeństwo przede wszystkim, a czasami mniej oznacza więcej. Szczenięta Australian labradoodle nie tolerują zarzucania masą bodźców. Nie powinniśmy więc traktować tego procesu tylko i wyłącznie jako check listy z punktami do odhaczenia. Dodatkowo maluchy muszą czuć wsparcie. W pierwszej kolejności hodowcy, potem nowego właściciela. Ale to wsparcie również ma być odpowiednie – nie na zasadzie "ojejku – nie bój się”, a raczej "jest dobrze, idziemy dalej". Socjalizacja nie powinna polegać na strachu - wyobraź sobie, że Twój pies coś zjada. Ty, w trosce o jego bezpieczeństwo, biegniesz w jego kierunku, aby jak najszybciej zabrać jego zdobycz. Ale jak on to widzi? Nie wie, o co chodzi, ale dziwi się, dlaczego ktoś biegnie, aby go zaatakować. Dokładnie tak! Bo to są sygnały do ataku, sygnały agresji. Szczeniak ucieka, piszczy po drodze i siusia. Bo tak rozpoznaje te sygnały - zgodnie z językiem psim - nie ludzkim. I czego uczy się maluch? Uczy się, że trzeba być uważnym i ostrożnym. Czujnie wypatrywać zagrożenia, bo nie wiadomo, skąd i kiedy oraz dlaczego ktoś będzie chciał go zaatakować. On o tym nie zapomni - takie zachowania wyrywają się głęboko w pamięć. To mam na myśli, pisząc o bezpieczeństwie - nie z ludzkiej, ale z psiej perspektywy. Dlatego naszą odpowiedzialnością jest poznać język zwierząt, aby w odpowiedni sposób móc podejść do procesu.

W rzeczywistości socjalizacja dla mnie to płynny proces, który pod bacznym okiem hodowcy powinien być wprowadzany zgodnie ze zmianami faz rozwoju, które wyznaczają kolejne kamienie milowe (skoki rozwojowe) i wtedy wprowadzanie konkretnego bodźca ma w ogóle sens i przynosi realne korzyści.

Lubię obserwować szczenięta i traktować każde jako indywidualną jednostkę. Z pasją i zaciekawieniem obserwuję każdy jeden etap i wprowadzam bodźce, na które szczenięta są gotowe i mają szansę, by z nich skorzystać rozwojowo.

Im więcej wiedzy w zakresie struktur mózgu zdobywam, tym bardziej pozwalam sobie na wprowadzenie nowatorskich rozwiązań. Pamiętam czasy, kiedy jeszcze w ogóle nie mówiło się o socjalizacji węchowej szczeniąt. Moje kilkudniowe szczeniaki już wtedy miały dostęp do bodźców olfaktorycznych. Potem do konkretnej stymulacji wizualnej. Nasłuchałam się wtedy, że po co, że nie ma badań, jakichkolwiek dowodów, aby to było dla nich korzystne rozwojowo. Dzisiaj powoli staje się to normą. 18 lat temu tworzyłam place z przeróżnych materiałów, ścieżki edukacyjno-sensoryczne, aby zadbać o socjalizację sensoryczną. Dziś podobne place można kupić. I dziś już nikt nie pyta o sens i logikę.

Dla mnie socjal to przede wszystkim zabawa, bo z przyjemnością wprowadzam nowe rozwiązania i obserwuję reakcje szczeniąt na nie.

No dobrze, to jaką socjalizację przechodzą moje szczenięta?

Dokładne plany Waszego miotu dostajecie Państwo w wersji elektronicznej, tak abyście mogli zobaczyć i usłyszeć, w jakim celu wprowadzam dany bodziec i jak kontynuować socjalizację konkretnego szczeniaczka.

Dbam o:

  • wczesną stymulację neurologiczną (zmodyfikowane ENS, dostosowane do Australian Labradoodle)
  • integrację sensoryczną
  • autorskie plany socjalizacyjne obejmują stymulację wzrokową, olfaktoryczną oraz dźwiękową
  • socjalizację z dziećmi
  • socjalizację z kotem
  • sposoby rozwiązywania problemów (indywidualne plany dla każdego szczeniaka zgodnie z temperamentem)
  • wstępna nauka czystości
  • wzbogacone środowisko, nauka wyciszania emocji
  • koordynacja i rozwój percepcji

wejdź do świata Labradoodle.pl

Rozmowa o szczenięciu zaczyna się od uważnego poznania rodziny.

Prowadzę proces tak, aby decyzja nie była impulsem, lecz odpowiedzialnym dopasowaniem psa do domu, rytmu życia i oczekiwań rodziny.