Pies to nie mały człowiek, ale…

Wyobraź sobie: malutki szczeniaczek z okrągłymi oczkami i mięciutkimi uszami trafia do nowego domu. Domownicy zakochują się od pierwszego wejrzenia. Reagują na każdy dźwięk, każdy ruch, każde spojrzenie. „On mnie kocha!”, „Ona jest zazdrosna o kota”, „Zrobił to specjalnie, bo się obraził”. Znasz to, prawda?

Nie ma nic złego w tym, że kochamy nasze psy. One naprawdę stają się częścią rodziny, powiernikami emocji, towarzyszami codzienności. Ale w tej miłości bardzo łatwo przekroczyć cienką granicę i zacząć przypisywać im ludzkie cechy, emocje i motywacje. I tu zaczynają się schody.

Personifikacja psów, a zwłaszcza szczeniąt, to pułapka. Zamiast zrozumienia ich rzeczywistych potrzeb i sygnałów, zaczynamy interpretować ich zachowanie przez filtr naszych ludzkich doświadczeń. A to, co dla człowieka może znaczyć „złość” czy „zazdrość”, dla psa może być po prostu stresem, brakiem poczucia bezpieczeństwa albo nieumiejętnością poradzenia sobie z sytuacją. Zamiast pomóc – zaczynamy szkodzić.

Ale uwaga – nie wyrzucajmy dziecka z kąpielą (ani szczeniaka z transporterka). Choć pies to nie człowiek, to… rozwój szczenięcia naprawdę ma wiele wspólnego z rozwojem małego dziecka. I tu warto się zatrzymać. Nie po to, żeby dalej bawić się w przebieranie psa w body i sadzanie go do „stołeczka”, ale po to, by wyciągnąć z wychowania dzieci to, co naprawdę działa: poczucie bezpieczeństwa, budowanie pewności siebie, wspieranie samodzielności, spokojna obecność dorosłego.

Chcialam dzisiaj rozprawic się z  mitami na temat emocji psów i pokazać, dlaczego personifikacja jest niebezpieczna – nawet jeśli bierze się z miłości. Ale też przyjrzę się rozwojowi szczenięcia przez pryzmat dobrych praktyk znanych z wychowania dzieci. Bo choć pies nie jest dzieckiem, to zasługuje na wychowanie z czułością, empatią i mądrym przewodnictwem.

 

Czym jest personifikacja i dlaczego szkodzi psu

Typowe przykłady personifikacji – i co się za nimi naprawdę kryje 

1. „Ona się obraziła.”
Pies nie przychodzi na wołanie, odwraca się plecami po tym, jak został skarcony. Wygląda na „dumną księżniczkę z fochem”.
Rzeczywistość: Pies może unikać kontaktu, ponieważ odczytuje nasz ton głosu, postawę ciała, napięcie – i czuje napięcie, a może i lęk. To strategia uspokajająca, nie emocjonalna zemsta. My odbieramy to jako „focha”, a pies po prostu próbuje uniknąć konfliktu.

2. „Zrobił to na złość.”

Pies nasikał na dywan zaraz po tym, jak wyszliśmy z domu. Zjadł but. Zdemolował poduszkę.

3„Chciał mi pokazać!”

Rzeczywistość: Psy nie planują zemsty. Ich zachowania wynikają z emocji – stresu separacyjnego, nudy, frustracji. Działają „tu i teraz”, nie knują. A jeśli demolują dom pod naszą nieobecność, to wołają: „Nie radzę sobie! Pomóż mi, a nie karz!”

4 „On wie, że zrobił źle – patrz, jak wygląda.”
Pies ze spuszczoną głową, podkulonym ogonem i „winnym” spojrzeniem po tym, jak coś zbroił.
Rzeczywistość: Pies nie czuje winy w naszym rozumieniu. On czyta nasze emocje – ton głosu, mimikę – i przyjmuje postawę uspokajającą, która ma na celu uniknięcie konfliktu. To nie przyznanie się do winy, to próba deeskalacji.

Labradoodle i papier toaletowy

Dlaczego to szkodzi psu?

Personifikacja nie jest tylko nieszkodliwym gadaniem do pupila. Może prowadzić do:

1. Błędnej interpretacji emocji i potrzeb psa

Jeśli uważasz, że pies się obraził, możesz zignorować jego realne sygnały stresu. Jeśli myślisz, że jest zazdrosny, możesz przeoczyć fakt, że potrzebuje przestrzeni albo wyraźniejszych granic.

2. Nieadekwatnych reakcji opiekuna

Zamiast wspierać psa w trudnej sytuacji, zaczynasz go karcić, obrażać się lub traktować jak rozkapryszone dziecko. A pies… gubi się coraz bardziej.

3. Wzmacniania niepożądanych zachowań

Jeśli uważasz, że pies robi coś „na złość”, i reagujesz emocjonalnie – możesz nieświadomie nagrodzić jego zachowanie uwagą. Lub co gorsza – ukarać go nie w chwili „zbrodni”, tylko po czasie, co pies odbierze jako zupełnie niezrozumiałe.

4. Zaburzenia relacji człowiek–pies

Związek oparty na niezrozumieniu nie jest bezpieczny ani stabilny. Pies nie może być sobą, bo ciągle jest wciągany w teatr ludzkich projekcji. A opiekun z kolei czuje się oszukiwany lub manipulowany przez… psa, który po prostu nie rozumie scenariusza.

Czym emocje psa naprawdę są – a czym nie są

Psy czują. To fakt. Mają emocje podstawowe – radość, strach, frustrację, ciekawość, smutek, zadowolenie, ekscytację. Ale nie mają emocji złożonych, które wymagają samoświadomości i oceny moralnej – takich jak zawiść, poczucie winy, nienawiść czy ironia.

Dlatego nie warto próbować „rozgryzać” psa jakby był postacią z telenoweli. Zamiast tego – uczmy się jego języka:

  • Ziewanie, odwracanie głowy, oblizywanie nosa – sygnały uspokajające, a nie „nudzenie się”.
  • Warczenie – forma komunikacji, nie „agresja złośliwa”.
  • Sikanie w domu – możliwa oznaka stresu, a nie „zemsta”.
  • Brak reakcji na komendę – rozproszenie, niezrozumienie lub przeciążenie emocjonalne, nie „bunty nastolatka”.
labradoodle ziewa
wyjasnienia dot zachowania labradoodle

Rozwój szczenięcia a rozwój dziecka – gdzie są podobieństwa?

Nie musimy traktować psa jak dziecka, żeby zauważyć, że… rozwój szczenięcia przypomina rozwój dziecka. I to nie metaforycznie, tylko bardzo realnie — na poziomie neurobiologii, emocji i potrzeb społecznych.

To nie oznacza, że pies to „futrzaste niemowlę”. Oznacza to, że proces kształtowania się jego osobowości, poczucia bezpieczeństwa i kompetencji życiowych ma wiele punktów wspólnych z rozwojem ludzkiego dziecka. I jeśli podejdziemy do tego mądrze — możemy wychować psa, który będzie stabilny, odporny na stres i pewny siebie.

 

Potrzeba bezpieczeństwa – baza każdego rozwoju

Zarówno szczenię, jak i dziecko, nie rozwiną się zdrowo, jeśli nie będą czuły się bezpiecznie. Potrzeba bezpieczeństwa to fundament — bez niej nie ma ciekawości, nauki, zabawy ani relacji.

U szczeniąt, tak jak u dzieci, relacja z opiekunem pełni rolę bazy – punktu odniesienia. To od Ciebie pies „pożycza” odwagę. Jeśli wie, że jesteś obok, spokojny, przewidywalny i wspierający, to z ciekawością eksploruje świat. Jeśli nie wie, czego się po Tobie spodziewać – zamyka się, reaguje lękowo albo agresywnie, bo nie ma innego sposobu na radzenie sobie z niepokojem.

Brzmi znajomo? Dzieci funkcjonują dokładnie tak samo. Psychologia dziecka mówi o stylach przywiązania — a psy, owszem, również tworzą więź przywiązaniową z opiekunem. I od jakości tej więzi zależy ich emocjonalny rozwój.

Eksploracja, zabawa i nauka – ale tylko wtedy, gdy jest bezpiecznie

Dzieci i szczenięta uczą się poprzez eksplorację. Muszą zobaczyć, dotknąć, powąchać, spróbować, popełnić błąd i wyciągnąć wniosek. To nie działa, gdy są zestresowane, przestymulowane lub karcone za każde przekroczenie granicy.

Podobieństwo nr 1: Zarówno szczeniak, jak i dziecko, potrzebują przestrzeni na eksplorację – ale też ram i przewodnictwa.

Nie zostawiamy dziecka w lesie, żeby samo „się wychowało”, prawda? Ale też nie zabieramy mu każdego patyka z rączki. Tak samo z psem – nie chodzi o bezstresowe wychowanie („rób, co chcesz”), tylko o mądrą obecność dorosłego, który pokazuje, co jest bezpieczne, a co nie.

Fazy rozwojowe i „kryzysy” – u dzieci i u psów

Zarówno dzieci, jak i psy przechodzą przez okresy wrażliwości i kryzysy rozwojowe, które wpływają na ich zachowanie.

U szczeniąt mamy m.in.:

  • Okres socjalizacji (3–12/14 tydzień) – kluczowy moment, kiedy szczeniak uczy się, czym jest świat: ludzie, dźwięki, psy, zapachy, przedmioty. Co wtedy doświadczy, zostaje z nim na długo.
  • Faza lęku (ok. 8–10 tydzień, potem kolejna około 8 miesięcy) – okres, w którym nowe bodźce mogą wywołać silną reakcję lękową. Nawet rzeczy, które wcześniej były znane.
  • Adolescencja (ok. 6–18 miesięcy) – hormonalny huragan i próba sił. Pies testuje granice, staje się bardziej niezależny, często „zapomina” naukę.
    Brzmi jak bunt nastolatka? Nic dziwnego. Tu rowniez moze pojawic sie ostatni okres leku..

U dzieci:

  • Mamy analogiczne „skoki rozwojowe”, tzw. „fazy buntu” (2-latek, 4-latek, nastolatek), naprzemienne okresy zależności i niezależności, lęki separacyjne, burze hormonalne.

Klucz w obu przypadkach? Reagować ze spokojem, konsekwencją i zrozumieniem, zamiast brać wszystko osobiście.

Rozwijanie samodzielności – nie wyręczać, ale wspierać

Dziecko, które uczy się chodzić, będzie się przewracać. I dobrze. Jeśli będziesz je ciągle trzymać za rękę, nie nauczy się samodzielności. Jeśli za każde przewrócenie będziesz karcić albo wyręczać – rozwiniesz w nim lęk przed porażką.

Z psem jest identycznie. Twoim zadaniem nie jest „ochranianie psa przed całym światem”, tylko przygotowanie go do życia w tym świecie.

Czyli: pozwól mu rozwiązywać problemy, wspieraj go w trudnych chwilach, ale nie podkładaj mu maty za każdym razem, gdy staje przed wyzwaniem.

Dobre wychowanie to nie usuwanie przeszkód, tylko nauka pokonywania ich.

Język, który buduje pewność siebie

Dziecku powiesz: „Dasz radę, jesteś dzielny”.

Psu nie mówisz tego słowami (choć możesz, bo ton też działa), ale możesz to wyrazić postawą i zachowaniem:

  • nie panikujesz, kiedy pies się czegoś wystraszy – po prostu stoisz obok, spokojnie, jesteś „kotwicą”, mozesz nawet recytowac wiersz spokojnym glosem.
  • nie wyręczasz go w każdej sytuacji społecznej – pozwalasz mu poznać nowe psy, eksplorować nowe miejsca, a nie chowasz za sobą,
  • nie karcisz za emocje – ale pokazujesz, jak można je wyrażać inaczej.

 

Rozwój szczenięcia i dziecka łączy kilka kluczowych potrzeb:

  • Bezpieczeństwo jako fundament,
  • Eksploracja i nauka w atmosferze wsparcia,
  • Możliwość popełniania błędów i wyciągania z nich wniosków,
  • Potrzeba relacji z opiekunem jako bazą emocjonalną,
  • Kryzysy rozwojowe, które wymagają zrozumienia, nie paniki.

To nie znaczy, że pies to dziecko. To znaczy, że możemy wychowywać psa tak, jak wychowujemy mądrze dzieci – nie poprzez uczłowieczanie, ale poprzez wspieranie jego potrzeb rozwojowych, emocjonalnych i społecznych.

 

Czułość, przewidywalność, autonomia – co możemy „zapożyczyć” z wychowania dzieci?

To, że pies nie jest człowiekiem, nie znaczy, że nie możemy inspirować się mądrym wychowaniem dzieci. Bo wychowanie oparte na empatii, poczuciu bezpieczeństwa i wspieraniu samodzielności… działa niezależnie od gatunku.

Nie chodzi o to, żeby traktować psa jak dziecko. Chodzi o to, by być dla niego takim przewodnikiem, jakim chcielibyśmy być dla własnego dziecka: spokojnym, obecnym, przewidywalnym i cierpliwym.

Oto trzy filary, które warto zabrać z „ludzkiego” wychowania do świata psów.

1. Czułość – czyli kontakt i zrozumienie, nie rozpieszczanie

Czułość to nie to samo co rozpieszczanie. To uważna obecność, gotowość do wspierania i emocjonalna dostępność. W świecie dzieci to fundament zdrowego przywiązania. W świecie psów – dokładnie tak samo.

  • Pies potrzebuje Twojej obecności – nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie. Nie wystarczy być „obok” – trzeba być „dla”.
  • Głaskanie, przytulanie, spokojny ton głosu – to wszystko pomaga psu poczuć się bezpiecznie, o ile jest respektowane jego prawo do odmowy.
  • Odczytywanie emocji psa i reagowanie na nie – to właśnie czułość, która buduje zaufanie.

Czułość nie polega na tym, że dajesz psu wszystko, czego zapragnie. Polega na tym, że dajesz mu to, czego naprawdę potrzebuje – nawet jeśli nie zawsze mu się to spodoba (np. granice, odpoczynek, trening zamiast chaosu).

2. Przewidywalność – bo bezpieczeństwo rodzi się z rutyny

Dzieci kochają rytuały – te same piosenki na dobranoc, te same bajki, te same rytuały dnia. To daje im ramy, w których czują się bezpiecznie.

Szczenięta nie są inne. One kochają powtarzalność, bo dzięki niej rozumieją świat.

  • Stałe pory spacerów, karmienia, snu – to nie fanaberia, to narzędzie terapeutyczne dla układu nerwowego psa.
  • Jasne zasady – np. gdzie wolno wchodzić, co wolno gryźć, kiedy zaczynamy zabawę – budują poczucie stabilności.
  • Przewidywalność w emocjach opiekuna – to bardzo ważne. Pies nie rozumie Twoich słów, ale doskonale czuje Twój nastrój. Jeśli raz reagujesz śmiechem, a raz krzykiem – nie wie, na czym stoi.

Przewidywalny opiekun = bezpieczny świat = spokojny pies. Tak samo jak u dziecka.

 

3. Autonomia – bo każdy musi mieć szansę „dać sobie radę”

Dobre wychowanie nie polega na kontrolowaniu. Ani dzieci, ani psów nie da się wychować „na pilota”. Można za to dać im przestrzeń, by mogli rozwijać własne kompetencje.

U dzieci:

  • pozwalamy na samodzielne ubieranie się, choć trwa to wieki,
  • uczymy, że mogą powiedzieć „nie” – bo to buduje ich granice,
  • wspieramy próby rozwiązywania problemów, zamiast zawsze dawać gotowe rozwiązania.

U psów:

  • pozwól psu samodzielnie eksplorować (oczywiście w bezpiecznych warunkach),
  • nie przeszkadzaj, gdy kombinuje, jak dostać się do smaczka w zabawce – nawet jeśli trwa to długo,
  • daj mu prawo do odmowy kontaktu – jeśli się odsuwa, nie naciskaj.
    To wszystko buduje w psie poczucie sprawczości i kontroli nad własnym światem, a to fundament odporności psychicznej.

„Dasz sobie radę” – magiczne zdanie, które działa też na psy

Nie chodzi oczywiście o to, by mówić to psu (choć możesz – ton i energia mają znaczenie), ale by nosić to zdanie w głowie, kiedy z nim jesteś.

  • Gdy pies boi się nowego dźwięku – nie zabieraj go natychmiast, ale bądź przy nim spokojny. Nie wzmacniaj lęku swoją reakcją.
  • Gdy nie wie, jak wejść na przeszkodę – nie podnoś go od razu, tylko daj mu czas.
  • Gdy coś mu nie wychodzi – zachęcaj, nie wyręczaj.

To dokładnie ta sama zasada, co w wychowaniu dzieci: nie wyręczaj, nie zawstydzaj, nie krytykuj – wspieraj.

Kilka praktycznych zasad z „ludzkiego” wychowania, które świetnie działają z psami:

  1. Zasada 5 do 1 – na każdą korektę daj psu pięć pozytywnych wzmocnień (pochwała, smaczek, uśmiech, kontakt, zabawa).
  2. Zasada pierwszego wrażenia – to, co pies (lub dziecko) skojarzy z danym miejscem/osobą/rzeczą za pierwszym razem, zostaje w pamięci. Dlatego pierwsze doświadczenia muszą być pozytywne i spokojne.
  3. Zasada „jeden komunikat – jedno znaczenie” – nie mów raz „zejdź”, raz „spadaj”, raz „no weź”, bo pies (jak dziecko) nie rozumie niuansów. Ucz jasnych komunikatów.
  4. Zasada samoregulacji – nie wymagaj od psa opanowania, jeśli nie stworzyłeś mu warunków, by mógł się tego nauczyć (np. przerwy, sen, wyciszenie, rutyna).

Wychowanie oparte na czułości, przewidywalności i wspieraniu autonomii to coś, co działa na ludzi i psy.

Nie dlatego, że pies to człowiek, tylko dlatego, że rozwój emocjonalny i społeczny opiera się na tych samych zasadach:

  • Bezpieczna relacja to podstawa,
  • Jasne ramy i spokojna obecność to drogowskazy,
  • Samodzielność i sprawczość to skrzydła.

Możemy wychowywać psa z sercem i głową, nie wpadając w pułapkę „dzieciowania” go. I o to właśnie chodzi – nie w traktowaniu psa jak dziecka, ale w byciu dla niego tak dobrym przewodnikiem, jakim jesteśmy dla dzieci

 

Jak mówić do psa, jak z nim być – bez personifikacji, ale z empatią

Niektórzy mówią do psów jak do dzieci („Mamusia wróci za chwilkę, bądź dzielny, kochanie”), inni jak do bandytów z kryminału („Znowu to zrobiłeś?! Co ci się roi w tej głowie?!”).

Jedno i drugie może być nieadekwatne.

Pies nie rozumie słów – rozumie emocje, ton głosu, mowę ciała, powtarzalność komunikatów.

Więc jeśli chcesz mówić do psa, rób to z empatią, ale też z jasnością i spokojem. On nie potrzebuje przemówienia. Potrzebuje kogoś, kto wie, co mówi, i mówi to z sensem.

1. Język, którego używamy, wpływa na to, jak traktujemy psa

Kiedy mówisz: „On się obraził” albo „ona jest zazdrosna”, nie tylko przekazujesz coś innym – sam(a) zaczynasz w to wierzyć. A to wpływa na Twoje decyzje, emocje i sposób reagowania.

Zamiast:

  • „On zrobił to na złość” – powiedz: „Nie poradził sobie z emocjami”
  • „Ona się focha” – powiedz: „Wycofuje się, chyba coś ją stresuje”
  • „On mnie nie słucha specjalnie” – powiedz: „Prawdopodobnie nie rozumie polecenia albo coś go rozprasza”

To drobna zmiana języka, ale ogromna zmiana w podejściu. Zamiast przypisywać intencje – szukasz przyczyn zachowania. I to jest empatia. Prawdziwa, nie lukrowana.

2. Ton głosu i ciało mówią więcej niż słowa

Pies nie rozumie zdania: „Nie denerwuj się, skarbie, to tylko odkurzacz”, ale rozumie:

  • Twój wysoki, nerwowy ton głosu – który mówi „panika!”
  • Twoje przytulanie w stresie – które potwierdza „tak, jest się czego bać!”
  • Twoje ręce machające nad jego głową – co odbiera jako niepokojące i niezrozumiałe

Empatyczna komunikacja z psem to głównie sygnały niewerbalne:

  • Spokojny ton – to kotwica emocjonalna
  • Neutralna postawa ciała – bez napięcia i pochylenia się nad psem
  • Kontakt wzrokowy, ale nie nachalny
  • Ruchy powolne, przewidywalne, z szacunkiem do przestrzeni psa

3. Odczytuj emocje psa takimi, jakie są – bez „doklejania etykiet”

Jeśli pies warczy – to nie znaczy, że jest „zły”. To znaczy, że mówi: „Przestań, nie czuję się komfortowo”.

Jeśli pies ziewa, oblizuje nos, odwraca głowę – to nie nuda. To sygnały uspokajające, którymi pies mówi: „To za dużo”, „Potrzebuję przerwy”, „Nie jestem pewny”.

Twoja rola? Zobaczyć to. Uszanować. Zareagować.

Nie umniejszać, nie wyśmiewać („Aleś ty delikatny, hehehe”), nie ignorować. Tak samo jak z dzieckiem – kiedy mówi, że się boi, to nie mówisz mu „weź się ogarnij”.

 

4. Codzienne rytuały jako wsparcie emocjonalne

Dzieci czują się bezpiecznie, gdy wiedzą, co je czeka. Psy też. Dlatego:

  • Powitanie i pożegnanie zawsze spokojne – bez dramatów i bez winy. To nie opera, tylko życie.
  • Rytuał karmienia – niech pies wie, że posiłek przychodzi z Twojej ręki, w spokoju i przewidywalności.
  • Wspólny odpoczynek – pies nie potrzebuje całodniowej animacji. Potrzebuje Twojej obecności, nawet w ciszy.
  • Spacery z przestrzenią na węszenie – bo to psi sposób na „przetwarzanie świata”. Dla niego to jak czytanie gazety i medytacja w jednym.

 

5. Uważność jako fundament dobrej relacji

W wychowaniu dzieci modne jest dziś pojęcie rodzicielstwa bliskości, opartego na uważności i reagowaniu na potrzeby dziecka.

W relacji z psem to też działa. Tylko trzeba przestawić się z „co ja chcę, żeby pies zrobił” na „co pies komunikuje i jak mogę mu pomóc być sobą”.

Uważny opiekun:

  • widzi, kiedy pies się spina,
  • rozumie, że pies nie jest maszyną do komend,
  • potrafi powiedzieć „stop” nawet innym ludziom („Proszę nie głaskać, on nie ma ochoty”),
  • nie przejmuje się tym, „co ludzie powiedzą”, tylko tym, co mówi pies.

Nie musisz rozmawiać z psem jak z dzieckiem. Wystarczy, że będziesz obecny, spokojny i uważny.

Nie musisz rozumieć jego emocji tak jak ludzkich. Wystarczy, że je zauważysz i nie będziesz im przypisywać intencji, których nie mają.

  • Mów prosto.
  • Działaj spójnie.
  • Słuchaj tego, czego pies nie mówi słowami.

To nie magia, to komunikacja międzygatunkowa. A jej podstawą nie jest „uczłowieczanie”, tylko empatia i szacunek do inności.

1. Język, którego używamy, wpływa na to, jak traktujemy psa - visual selection

Zapamietaj – pies nie jest dzieckiem, ale też nie jest maszyną

Personifikacja psów, zwłaszcza szczeniąt, to coś, w co łatwo wpaść – często z miłości, czułości, tęsknoty za zrozumieniem. Ale niestety, za tym słodkim nawykiem ciągną się poważne konsekwencje.

Kiedy mówimy „on się obraził”, „ona jest złośliwa”, „zrobił to specjalnie” – przestajemy widzieć psa takim, jakim naprawdę jest. Zaczynamy oceniać, zamiast rozumieć. Reagować emocjonalnie, zamiast wspierać. Przenosimy na niego nasze schematy, zapominając, że to inny gatunek, z innym językiem emocji, potrzeb i komunikacji.

Ale nie popadajmy w drugą skrajność. Bo choć pies nie jest człowiekiem, to nie znaczy, że nie czuje, nie przeżywa, nie rozwija się.

Wręcz przeciwnie – rozwój szczenięcia ma zaskakująco wiele wspólnego z rozwojem dziecka.

I to daje nam ogromną szansę.

Nie po to, by zamieniać psa w niemowlę na czterech łapach, ale po to, by czerpać z dobrych praktyk wychowawczych, które działają niezależnie od tego, czy mówimy do człowieka, czy do psa:

  • Czułość – nie jako rozczulanie się, ale jako uważna obecność.
  • Przewidywalność – jako rama, która daje poczucie bezpieczeństwa.
  • Autonomia – jako zaufanie, że pies poradzi sobie z wyzwaniami, jeśli tylko damy mu przestrzeń.

Mądre wychowanie nie polega na kontrolowaniu. Polega na towarzyszeniu.

Nie musisz być „alfą”, „mamusią”, ani „panem i władcą”. Wystarczy, że będziesz przewodnikiem, który zna psa, widzi jego emocje i potrafi reagować z empatią, a nie z projekcją.

Pies nie musi być człowiekiem, żeby zasługiwać na szacunek.

Wystarczy, że jest psem.

A Ty możesz być dla niego najlepszym możliwym człowiekiem – nie dlatego, że traktujesz go jak dziecko, ale dlatego, że widzisz w nim psa. Z całym jego pięknem, emocjonalnością i potrzebą bycia zrozumianym

 

Autorem tekstu jest Edyta Gajewska. Kopiowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez zgody autora jest zabronione.

pl_PL